menu
- Strona Główna
- Dodaj do Ulubionych
księga gości
- Księga Gości 0
- Dodaj do Księgi
Mój profil
Opis bloga
Subiektywnie spojrzenie na świat pewnego niepoprawnego egocentryka, podróżującego przez życie bez mapy. .
mój avatar
archiwum
2011 Sierpień Marzec 2010 Grudzień Listopad Październik Wrzesień Sierpień Czerwiec Maj
linki
Mój profilek Mój photoblog
ulubieni
Licznik odwiedzin
Zajrzało tutaj już 11516 osób
|
Wieczór pachnie słonecznikami.
Wiecie że każda pora dnia ma swój zapach? Naprawdę. Właściwie wszystko pachnie, a ja upajam sie tymi zapachami, poznaje je i kocham. Kocham zapach lasu, wiosny, słoneczników i jej włosów. Loki pachną inaczej niz włosy proste, czy maleńkie kudły.
Każdy zapach niesie ze sobą jakieś uczucie, jakby chciał opowiedzieć swoją historie; słoneczniki opowiadają o ciepłych promieniach, las o poranku o cudownej ropie, a zapach deszczu przynosi orzeźwienie.
Chodciaż raz dziennie spróbujcie coś powąchać, a potem zamknijcie oczy i dajcie sie poprowadzić zapachowi. To co zobaczycie przerasta wszelkie oczekiwania.
Dzisiajsza noc pachnie słonecznikami,a w głowie rozbrzmiewa Luis Amstrong.
Dobranoc
Marzec
No i na skrzydłach czasu przyleciał do nas marzec. Again. Marzec jest zawsze dobrym miesiącem. Miesiącem rewolucji. Rewolucji w przyrodzie, w ludziach, w myśleniu. To miesiąc zmian, startów i początków. Rok powinien zaczynać się w marcu. Jak sięgam pamięcią wstecz to w marcu wydarzały się najważniejsze rzeczy w moim życiu, najważniejsze i najlepsze. Wszystkie najlepsze decyzje podejmowałem właśnie w marcu. Może to ta wyczekiwana wiosna tak na mnie działa?
Czuję że to będzie dobry rok, czego życzę sobie i wam ;)
Nie lubię zimy :/
Za oknem śnieg piździ i jest kurewsko zimno, a ja siedzę w pracy i wciągam kawę. Nie lubie zimy. Nigdy nie lubiłem i nie będę lubił. Zima sux.
W sobotę byłem na ostatnich w tym sezonie zawodach. Oczywiście śniegu w cholerę i zimno. Ale poszedłem. Pierwszy raz byliśmy na trasie zaawansowanej, a to to bardzo wysoko podniesiona poprzeczka. Rezultat? Piąte miejsce z bardzo niewielką różnicą do trzeciego. Postanowiłem ze od nowego sezonu startuję już sam. Do tej pory jeździłem zawsze Z Jarkiem. Przygarnął mnie i dużo nauczył, ale teraz po trzech latach widze ze aby walczyć o najlepsze miejsca, musze startować sam. Jarek już mnie niczego nie nauczy nowego i tylko by mnie spowalniał. A ja chce być najlepszy. Rajdy na orientacje, zawody, survival. Na początku to było zwykłe hobby, ot tak dla zabicia czasu i urozmaicenia życia . Ale przez te trzy lata stało się dla mnie istotną częścią życia. Na tyle, ze odczuwam istotny brak, gdy przez dwa tygodnie nigdzie się nie wybiorę. Ukierunkowując to do przyszłości, chciałbym w jakiś sposób na tym zarabiać, bo to coś, co sprawia mi ogromną frajdę.
W szkole kocioł. Same egzaminy. Trzeba ruszyć dupę do książek , a mi tak się nie chce….
Daddy is Home
Czas to takie dziwne coś. Jest niewiarygodnie względny. Wydaję mi się ze nie pisałem tu co najmniej kilka miesięcy, a nie tygodni. Może dlatego, że tak dużo się wydarzyło? Już wszystko opowiadam.
Przede wszystkim- zakochałem się i to z wzajemnością. Jestem szczęśliwy, zadowolony z życia i nawet w lustrze sam się sobie podobam. Oglądamy spadające gwiazdy, odkrywamy niesamowite miejsca, włóczymy sie nocami, nielegalnie po wieżach widokowych. Jednym słowem- jest zajebiście!
Poza tym byłem na Jesiennym Tułaczu. Było nieźle. Mogło być lepiej, ale to miała być przede wszystkim zaprawa, przed Darżlubem, bo Darżlub będzie piekielnie trudny. Po raz pierwszy startuję na Trasie Zaawansowanej, gdzie będę rywalizował już z dużo bardziej doświadczonymi zawodnikami. Ale dam radę!
Mam teraz w głowie tysiąc pomysłów. Powoli rodzi się chytry plan opanowania świata :D Nie zdradzę wam jaki, bo nie lubię konkurencji :P
Będę pisał na bieżąco ;)
Break
Znikam na kilka tygodni.
Nie będę odwiedzał żadnych portali, nie będę włączał gg, a na esy odpisywał tylko w ważnych sprawach. Robię to dla Siebie. Wracam 15 listopada. Trzymajcie się :*
Jadę na koncert KULTu ! 15 Pazdziernika w Gdyni na Hali. 4 tys miejsc! Bedzie przezajebiście!
Hej, czy nie wiecie..! ^^
Tu i teraz
Lata mijaja, semestry się zmieniaja. Wciąz poznaje nowych ludzi i tracę kontakt z tymi których znałem.Ciągle nastają nowe etapy, zmiany środowiska, pracy, szkoły, miejsca zamieszkania. Ludzie przychodzą i odchodzą. Niektórych nie lubię, innych bardziej, nielicznych kocham. Czas płynie i zabiera to wszystko, dając na to miejsce co innego.
Wszystko ciągle się zmienia. I ja też. Kazdy moment, chwila, spotkanie odciska piętno i w mniejszym lub większym stopniu wpływa na mnie. Wpływa na mój światopogląd, charakter zachowanie. Każdy urodził się z "czystym" mózgiem i to właśnie środowisko w jakim się wychował ukształtowało go.
Nie wiem jaki będe za 10 lat, co będe robił, z kim się znał. Czasami zastanawiam się jak będzie to wszystko wyglądać. Kazdy z nas o tym myśli. Wyobrażamy sobie jacy będziemy, co osiągniemy, z kim będziemy żyli. Czasem to się spelnia, czasem nie.
Warto myśleć o tym co będzie? zamartwiać się ze coś mi się nie uda? Myśleć o tym ze nic mi nie wychodzi? Przeszłości już nie zmienię, a na przyszłość mam niewielki wpływ. Pozostaje mi tylko teraźniejszość. Tylko ta chwila, która trwa.
Tu i teraz...
Just Life..
Jakby to powiedział Kazik, "człowieku tak masz żyć". Znalezione dziś rano gdzieś w wirtualnej przestrzeni. Nie ze wszystkim się zgadzam, ale z większością tak.
Ciesz się siła i pięknem swojej młodości. Zresztą nie ważne.. Nie rozumiesz ich, dopóki nie przeminą. Ale uwierz mi... za 20lat kiedy spojrzysz na swoje zdjęcie z dawnych lat zrozumiesz, że choć tak bardzo chcesz, żeby te czasy wróciły, one nie wrócą.. zrozumiesz ile miałeś możliwości i jak fantastycznie wyglądałeś. Nie martw się o przyszłość.. albo martw się z myślą, ze martwienie się jest konsekwencja.
Rozwiązywanie równania algebraicznego przez żucie gumy do żucia. Prawdziwe kłopoty w twoim życiu nie przyszły ci nawet wcześniej na myśl... Nie trać czasu. Żyj tak, żeby nie żałować ani jednej straconej minuty. Wykorzystuj możliwości, które stawia przed tobą życie.
Nie martw się o przyszłość i nie zajmuj sobie głowy przeszłością. Rób jedna rzecz dziennie, która cie przeraza... Nie postępuj lekkomyślnie z uczuciami innych... Nie toleruj ludzi, którzy postępują lekkomyślnie z twoimi uczuciami. Nie marnuj czasu na zazdrość. Czasem jesteś na przodzie, czasem w tyle. Wyścig jest długi. Koniec z końców to wyścig samym z sobą.. Zapamiętaj komplementy, które otrzymujesz.. puszczaj mimo uszu obelgi! Jeśli uda Ci się to, powiedz mi jak. Zatrzymaj wszystkie listy miłosne. Wyrzuć wszystkie wyciągi z kąta! Nie czuj się winny, jeśli nie wiesz, co chcesz zrobić ze swoim życiem!. Korzystaj ze wsparcia.. Może weźmiesz ślub, może nie. Może będziesz miał dzieci, a może nie. Może rozwiedziesz się w wieku 40 lat. Może zatańczysz na swojej 75-tej rocznicy ślubu. Cokolwiek robisz, nie winszuj sobie za bardzo, Ani nie bądź dla siebie za surowy. Twoje wybory tylko w połowie należą do ciebie, Tak jak i wybory innych. Ciesz się swoim Ciałem. Używaj go jak tylko potrafisz najlepiej. Nie boj się tego, ani tego co pomyślą inni. To najwspanialszy instrument jaki posiadasz.. Kieruj sie wytycznymi nawet jeśli nie postępujesz zgodnie z nimi.
Poznaj swoich rodziców. Nie wiesz kiedy odejdą na dobre.
Bądz dobry dla swojego rodzeństwa. Są oni najtrwalszym połączeniem z twoja przeszłością i osobami, które najprawdopodobniej będą przy tobie w przyszłości. Zrozum, ze przyjaciele przychodzą i odchodzą. Tylko kilku prawdziwych zostanie. Pracuj Ciężko,żeby żyć tam gdzie bliscy i prowadzić podobny styl zycia do ich stylu bo im bardziej się starzejesz, tym bardziej potrzebujesz ludzi, których znałeś jak byleś młody. Zamieszkaj kiedyś w Nowym Yorku, ale wyjedz, kiedy będzie Ci ciężko. Zamieszkaj kiedyś w północnej Kalifornii, ale opuść ja zanim Cie"zmiękczy" Podróżuj,ale nie pomiń niezaprzeczalnych prawd.. Ceny będą rosły, politycy będą schlebiać a wy dwoje zestarzejecie sie.! A kiedy tak się stanie będziecie fantazjować ze kiedy byliście młodzi ceny były rozsądne, politycy byli szlachetni, a dzieci mieli szacunek do starszych. Szanuj ludzi starszych od siebie. Nie oczekuj od nikogo ze będzie Cie wspierał Może będziesz miał zaufanie innych, może będziesz miał bogatego współmałżonka. ale nigdy ni wiesz, kiedy bliska Ci osoba może zniknąć.. Uważaj za kogo rada idziesz, ale bądź cierpliwy w stosunku o tych którzy ci rady udzielają. Rada- forma nostalgii. Udzielanie rad jest jak wyjmowanie przyszłości ze śmietnika, czyszczeniu jej, zamalowanie brzydkich części i przetworzenie ich w coś, co jest wycenione na więcej niż w rzeczywistości warte.
Errata do egoizmu.
Gdy napisałem wczorajsza notkę dwie osoby, stwierdziły ze mylę się w fragmencie dotyczącym miłości. O tym ze moje szczęście jest ważniejsze od drugiej osoby.
Mówicie, ze gdy jest się z drugą osobą, to Ona właśnie daje mi szczęście, to dzięki niej jesteście szczęśliwi.
Pozwólcie ze to wyjaśnię.
Wszyscy w jakimś stopniu wzajemnie od siebie zależymy. Zależymy od rzeźnika, piekarza, producenta świec. Jest to zależność wzajemna. To dobrze! W ten sposób tworzymy społeczeństwo. Powierzamy pewne funkcje różnym ludziom dla dobra nas wszystkich - tak, byśmy funkcjonowali lepiej i żyli efektywniej. Taką przynajmniej mamy nadzieję. Być od kogoś zależnym psychicznie, być od kogoś zależnym emocjonalnie - co to ze sobą niesie? Oznacza to, że moje szczęście zależne jest od innej istoty ludzkiej.
Pomyślcie o tym. Jeśli tak jest, to następnie, bez względu na to czy sobie uświadamiacie to, czy nie, żądacie od innych, by jakoś przyczynili się do waszego szczęścia. A wówczas pojawia się następny krok: strach. Strach przed utratą, strach przed alienacją, strach przed odrzuceniem i wzajemna kontrola. Miłość doskonała wyklucza lęk. Tam, gdzie jest miłość, nie ma miejsca na żądania, na oczekiwania, nie ma zależności. Nie żądam, abyś uczyniła mnie szczęśliwym; moje szczęście nie jest zależne od ciebie. Jeśli mnie opuścisz, nie będę rozczulał się nad sobą, twoje towarzystwo sprawia mi wielką radość, ale nie mogę zatrzymywać cię kurczowo dla siebie. Cieszę się bez potrzeby zawłaszczania tego, co sprawia mi radość. To, co naprawdę mnie cieszy, to nie ty; to coś większego niż ty i ja. To coś - jak odkryłem - jest podobne do symfonii, jest osobliwym rodzajem orkiestry grającej jakąś melodię w twojej obecności, ale kiedy odejdziesz, orkiestra grać nie przestanie. Gdy spotkam kogoś innego, gra ona inną melodię, równie zachwycającą. A kiedy jestem sam, orkiestra gra nadal. Jej repertuar jest olbrzymi, nigdy grać nie przestaje.
To straszne pytanie, ale czy możesz twierdzić, że mnie kochasz, jeśli jesteś do mnie przyklejony i nie pozwalasz mi odejść? Jeśli nie pozwalasz mi być sobą? Czy możesz twierdzić, że mnie kochasz, jeśli to ty potrzebujesz mnie psychicznie i emocjonalnie, by być szczęśliwym?
Pomyśl o samotności, która jest twoim udziałem. Czy jakiekolwiek towarzystwo uwolni cię od niej? Tylko na chwilę cię od niej oderwie. A wewnątrz jest pustka, czyż nie tak? Kiedy ta pustka wypływa na powierzchnię, co wówczas robisz? Uciekasz, włączasz telewizor, radio, czytasz książkę, idziesz na imprezę, szukasz towarzystwa, rozrywki, oderwania. Wszyscy to robią. W tym zakresie kwitnie za naszych dni wspaniały interes, cały zorganizowany przemysł odrywania nas od pustki, dostarczania rozrywki...
Egoizm

Dziś napiszę o egoizmie.
Istnieją dwa rodzaje samolubstwa. Pierwszy polega na tym, ze mam przyjemność w sprawianiu sobie przyjemności. Nazywamy go po prostu egocentryzmem. Z drugim mamy do czynienia wówczas, gdy znajduje przyjemność z w sprawianiu przyjemności innym. Jet to nieco bardziej bardziej wyrafinowany rodzaj egocentryzmu.
Pierwszy typ samolubstwa sam narzuca się ludzkim oczom, drugi natomiast jest ukryty, głęboko ukryty, dlatego też nader niebezpieczny, Powoduję on bowiem, iż zaczynamy wierzyć ze jesteśmy naprawdę wspaniali.
Jeżeli chodzi o mnie to jestem zajebistym egocentrykiem tego pierwszego rodzaju. To wręcz hedonizm. Uwielbiam sprawiać sobie przyjemności, rozkoszować się małymi i trochę większymi rzeczami. Kocham siebie, wręcz uwielbiam. Nie chodzi o to, ze jestem samolubny i uważam się za niewiadomo kogo. Akurat w tej kwestii mam zdrowe podejście. Nie jestem nikim specjalnym. Jestem zwykłym, przeciętnym młodym facetem. Nic specjalnego nie osiągnąłem i nie zrobiłem. Czasem nawet uważam ze jestem zjebany, jednak nie przeszkadza mi to trwać w miłości do samego siebie. Bo to jest postawą szczęścia, które aktualnie czuję. Jeżeli chcesz być szczęśliwy pokochaj siebie.
Szczęście jest dla mnie najważniejsze. Ważniejsze od kogokolwiek innego. Wyobrażam sobie, ze ktoś kogo kocham mógłby mnie zapytać: "Jak możesz być takim egoistą, ze wybierasz szczęście zamiast mnie?" Miałbym wtedy ochotę jej odpowiedzieć: " Jak możesz być taką egoistką, żeby wymagać ode mnie, abym wyżej cenił Ciebie od szczęścia?"
Czytałem kiedyś taką myśl: "Spełnieniem miłości jest poświęcenie, jej miarą brak egoizmu."
Jakież to urzekające! Kochałaby mnie kosztem swojego szczęścia, a ja kochałbym ją kosztem mego szczęścia. I tak mielibyśmy dwie nieszczęśliwe istoty. Ale to nieważne, niech żyje miłość.
A sprawianie przyjemności innym? Kiedyś mi się to podobało. Robiłem dużo rzeczy "bezinteresownie". To pomagało mi czuć się lepszym. Każdy dobry uczynek sprawia, ze czujemy się lepsi, dowartościowani. Jestem zajebisty, bo dałem mu spisać. Jestem zajebisty bo ustąpiłem tej pani miejsca, Ja! Nie kto inny, więc mogę rozejrzeć się wokół oczekując uznania. Tak to działa. Teraz już z tego wyrosłem. Nie potrzebuje się karmić uznaniem innych, bo mam go dość w sobie. Generalnie nie robię nic dla innych, jeżeli sam tego nie chce, albo nie mam w tym żadnego interesu.
Teraz tak sobie myślę, ze jest jeszcze jeden jeden rodzaj egocentryzmu. Gdy robimy coś dla drugiej osoby, aby nie poczuć się źle. Przykład. Ktoś prosi Cię, o pomoc w nauce, bo sam sobie nie poradzi, a jutro ma poprawę sprawdzianu. Nie chce Ci sie, ale wiesz ze jeżeli on nie zda to poczujesz się źle i może nawet będziesz obwiniał. Taki sposób spełniania dobrych uczynków jest najgorszy z możliwych.. Robisz coś,by uniknąć złego samopoczucia. Nie masz serca, aby powiedzieć komuś, ze nie chcesz mu pomóc. I to by było na tyle.
|